Był pył. I metale ciężkie, które latami trafiały do środowiska.
Ta historia zaczyna się w Katowicach-Szopienicach, w cieniu przemysłu, który miał być symbolem postępu — i rozgrywa się głównie w latach 60. i 70. XX wieku, z kulminacją problemu na początku lat 70.
Skąd wziął się ołów i cynk?
Źródłem była Huta Metali Nieżelaznych Szopienice, działająca od XIX wieku, lecz w okresie intensywnej produkcji w latach 1950–1980 emitująca ogromne ilości pyłów zawierających ołów (Pb) i cynk (Zn).
Był to czas najwyższych emisji — systemy filtracji miały w dużej mierze charakter fasadowy, a realna kontrola środowiskowa praktycznie nie istniała.
Metale ciężkie trafiały do organizmu wieloma drogami:
przez powietrze (bezpośrednia ekspozycja inhalacyjna),
z gleby — skażone podwórka i ulice, gdzie pył wtórnie unosił się w powietrzu,
oraz z żywności — m.in. poprzez lokalne ogródki działkowe.
Zamiatanie pod dywan
Kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze dane medyczne wskazujące na zatrucia, władze nie były gotowe, by je przyjąć.
Przemysł pozostawał priorytetem, a przyznanie się do skażenia oznaczałoby poważne konsekwencje ekonomiczne i polityczne.
Badania prowadzono więc po cichu, a informacje o skali problemu nie trafiały do opinii publicznej.
To jeden z najbardziej podręcznikowych przykładów konfliktu między danymi naukowymi a interesem państwa.
Skutki dla ludzi
Najbardziej narażone były dzieci — ich organizmy wchłaniają ołów znacznie łatwiej niż organizmy dorosłych.
Skutki ołowicy obejmowały m.in.:
– zaburzenia neurologiczne i poznawcze
– zmiany hematologiczne
– zaburzenia rozwoju kostnego
– trwałe konsekwencje zdrowotne
Katastrofa ekologiczna nie zawsze wygląda jak eksplozja czy spektakularny wyciek.
Czasem to proces, który trwa latami, pozostaje niewidoczny i ujawnia się dopiero w wynikach badań — oraz w zdrowiu ludzi.
Teraz wydaje nam się że taka katastrofa nie byłaby możliwa, zobaczymy czym życie nas zaskoczy….
PS. Polecam nowy serial na Netflix (Ołowiane dzieci) który bazuje na tych wydarzeniach.
Ta historia zaczyna się w Katowicach-Szopienicach, w cieniu przemysłu, który miał być symbolem postępu — i rozgrywa się głównie w latach 60. i 70. XX wieku, z kulminacją problemu na początku lat 70.
Skąd wziął się ołów i cynk?
Źródłem była Huta Metali Nieżelaznych Szopienice, działająca od XIX wieku, lecz w okresie intensywnej produkcji w latach 1950–1980 emitująca ogromne ilości pyłów zawierających ołów (Pb) i cynk (Zn).
Był to czas najwyższych emisji — systemy filtracji miały w dużej mierze charakter fasadowy, a realna kontrola środowiskowa praktycznie nie istniała.
Metale ciężkie trafiały do organizmu wieloma drogami:
przez powietrze (bezpośrednia ekspozycja inhalacyjna),
z gleby — skażone podwórka i ulice, gdzie pył wtórnie unosił się w powietrzu,
oraz z żywności — m.in. poprzez lokalne ogródki działkowe.
Zamiatanie pod dywan
Kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze dane medyczne wskazujące na zatrucia, władze nie były gotowe, by je przyjąć.
Przemysł pozostawał priorytetem, a przyznanie się do skażenia oznaczałoby poważne konsekwencje ekonomiczne i polityczne.
Badania prowadzono więc po cichu, a informacje o skali problemu nie trafiały do opinii publicznej.
To jeden z najbardziej podręcznikowych przykładów konfliktu między danymi naukowymi a interesem państwa.
Skutki dla ludzi
Najbardziej narażone były dzieci — ich organizmy wchłaniają ołów znacznie łatwiej niż organizmy dorosłych.
Skutki ołowicy obejmowały m.in.:
– zaburzenia neurologiczne i poznawcze
– zmiany hematologiczne
– zaburzenia rozwoju kostnego
– trwałe konsekwencje zdrowotne
Katastrofa ekologiczna nie zawsze wygląda jak eksplozja czy spektakularny wyciek.
Czasem to proces, który trwa latami, pozostaje niewidoczny i ujawnia się dopiero w wynikach badań — oraz w zdrowiu ludzi.
Teraz wydaje nam się że taka katastrofa nie byłaby możliwa, zobaczymy czym życie nas zaskoczy….
PS. Polecam nowy serial na Netflix (Ołowiane dzieci) który bazuje na tych wydarzeniach.
Admin3


Nie było wybuchu.
Nie było chmury radioaktywnej.